tożsamość

tożsamość  budujemyswoją tożsamośćna drutachtworzących oczkaw swetry na sprzątniętejw porę działceprzed przymrozkami z lepszym dyplomem rodzeniem dzieci poniewieraniem siępo świecie pisaniem wierszy piciem alkoholu miłością i nienawiścią z historiąkażdą a kula ziemskadźwiga nassiłą cierpliwościwszechświata   

naznaczony życiorys

naznaczony życiorys  w naznaczonychzakątkachzbudowałam życiorys niektóre pamięcisięgają nawetwysokości ½ metra miałam wtedyna sobiemałą sukienkęuszytą przez matkękapelusikna głowiei nagie buciki lecący w górzesamolotzatrzymał sięna poziomiekilku latw miejscowościmojego urodzenia dróżkaktórą szłamna kawałkiwygląda jak kiedyś po drodzeprzybyłotylko trochę mieszkańców   

szept historii

szept historii         (dzieciom AK)  czasamiukładałswojeza małedłoniena ciepłympacierzu matki pewnego dniausiadłw kłębuszku na krześle losu przegrany z czasemprzytulałszept historii dzisiajz dumąsiwych skroniusłyszałnajprawdziwszą prawdę   

jesień życia

jesień życia  dotknięta tęsknotąnasza obecnośćjest tu siwe liściespadają z grusz sad w pijanychkałużachprzekrzywia sięod półpaśćca za zimne słońcemruży nam oczy nadgarstki dłoniz naroślą czasutrzymają sięnienajgorzej a deszcz siąpii siąpi zrozumieliśmynasz czas      

zawieja

zawieja                             (córce)  jeden i drugijakby leciałz komina taki krzywyjak wiatr go poniesie jak trojka jak zamętna czubkugłowy jak nie przepisany jeszcze wiersz jak pierwszamiłośćrozwichrzonaprzedwcześnie       

spacer w liściach

spacer w liściach  gałązki antocjanowei z apetytemkarotenu a my spacerujemypo liściach podajesz mi synkumałą garściąza dużo dobroci bucikami z uśmiechemukładasz dla mniejesiennepawie pióra twojezmęczone kolankauginają się pod drzewo i razemusypiamypod ciepłymobłokiempaździernika