sierpień 1999

1 sierpnia 1999r. – niedziela No to byłam u Irki na działce. Obejrzałam chyba wszystko. Wiele jest jeszcze do zrobienia. Ale rzeczywiście już jest się czym pochwalić. Wszystko ekologiczne. Znaczy zdrowa żywność. – Na razie mam zabronione wystawiać się na słońce, ale jak ta cholerna chemia się skończy, to dopiero będzie tu się działo – … Czytaj dalej

lipiec 1999

2 lipca 1999r. – piątek Prawie tydzień nie dzwoniłam do Irki. Ona też nie. Ale to jest tak, jak i z dziećmi. Wyjadą z domu. Ale jak już zajadą na miejsce, to nie zawsze oddzwonią, że wszystko jest w porządku, żebym się nie martwiła. Z resztą z nami dorosłymi jest też tak samo. Nawet jeśli … Czytaj dalej

czerwiec 1999

3 czerwca 1999r. – czwartek (Boże Ciało) Byłam dziś z „wizytacją” u Irki. Po drodze kupiłam flakonik z białymi stokrotkami. – To na zaległe imieniny. Zdrówka i wszystkiego najlepszego – to były najszczersze życzenia, jakie dotychczas przyszło mi komukolwiek złożyć. – Dzięki – uśmiechnęła się. – Zapomniałam, że były. – Jasne, bo to było miesiąc … Czytaj dalej

maj 1999

5 maja 1999r. – środa Przez te klika dni nie telefonowałam ani do Leszka, ani do Irki. Czekałam niedzieli, że może przyjadę, to pogadamy.Tymczasem dziś zadzwonił Leszek. – Nie dzwonisz, więc ja zadzwoniłem. – Miło mi, że sobie przypomniałeś o szwagierce, która dniami i nocami myśli o was – żartowałam wymówkami. – Nie dzwoniłam, żeby … Czytaj dalej

kwiecień 1999

1 kwietnia 1999r. – Wielki Czwartek Dziś Wielki Czwartek, a u Irki dziś trzecia doba po chemii. Rano Leszek zadzwonił z pracy. – Dzwonię rano, żeby ci przekazać, że z Irenką jest corazlepiej. – A mnie już czarne myśli do głowy zaczęły nachodzić.Rzadko dzwonisz. – Rzadko, bo nie mam w swoim telefonie służbowym wyjściana miasto, … Czytaj dalej

marzec 1999

1 marca 1999r. – poniedziałek I rzeczywiście. Irka zadzwoniła sama ze szpitala. – Cześć! – usłyszałam w słuchawce jej charakterystyczne krótkie „cześć”. – Już jestem po chemii. Czuję się bardzo dobrze w porównaniu do tamtej chemii, gdzie cały tydzień to było istne piekło. Do tej pory jeszcze ani razu nie zwróciłam. Może dlatego, że miałam … Czytaj dalej

luty 1999

1 lutego 1999r. – poniedziałek Irka zadzwoniła do mnie rano do pracy. Ale już ze szpitala. Było gdzieś około 9-tej. – Cześć… Zaraz idę na chemię…Chyba zostawią mnie tutaj na noc… – mówiła cicho, ze strachem i z przerwami. Słuchałam i czekałam na jej głos. – Walka? – zapytała tak, jakby chciała mieć do mnie … Czytaj dalej

styczeń 1999

1 stycznia 1999r. – piątek (Nowy Rok) Zadzwoniłam do Irki z życzeniami noworocznymi. – Ja też ci życzę szczęśliwego nowego roku – odpowiedziała obojętnie. – Ale jeśli mnie pamięć jeszcze nie myli, to wczoraj mieliście rocznicę ślubu, tylko nie pamiętam którą – przypomniała sobie. – Dwudziestą piątą. Taki mały jubileusz, ale nie świętowaliśmy. Nie rozmawiałyśmy … Czytaj dalej

grudzień 1998

4 grudnia 1998 r. – piątek Było już dobrze po południu, gdy zadzwoniła do mnie Irka. – Jestem już w domu. Wypisałam się na własną prośbę – oznajmiła bohatersko. – Dlaczego? – zaniepokoiłam się. – Rozumiem, że dobrze się czujesz. – Nie bardzo, ale tam się nie da wytrzymać. – Dasz sobie sama radę w … Czytaj dalej

listopad 1998

18 listopada 1998r. – środa Jeszcze spałam, gdy zadzwonił telefon. Niespokojnie zabiło mi serce. O tak rannej porze dzwonią tylko telefony ze złymi wiadomościami. Ze strachem podniosłam słuchawkę.Dzwonił Leszek, mąż Irki. – Irenka prosiła, żebym ciebie powiadomił, że jest w szpitalu. – Co się stało? – W ciągu nocy strasznie spuchł jej brzuch. Wezwaliśmy pogotowie. … Czytaj dalej